sobota, 27 grudnia 2014
wtorek, 16 grudnia 2014
lese majeste*
Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w otchłań i ona spojrzy na Ciebie
Edgar Allan Poe
wierzyłam że mamy już za sobą wszelkie powroty
tamta rzeczywistość istnieje w nienaruszonym stanie
a my jesteśmy częściami tej samej całości
ta wiara była tak silna że powinna przeżyć własny upadek
tymczasem nurt z którym płynę jest gęsty
jakby niósł coś więcej niż wodę
już wiem
nie wraca się do tych samych planów i miejsc
i właśnie wtedy zaczyna się dorosłość
*zakaz dyskutowania o poczynaniach króla
https://www.youtube.com/watch?v=0yCKY7lcowU
Edgar Allan Poe
wierzyłam że mamy już za sobą wszelkie powroty
tamta rzeczywistość istnieje w nienaruszonym stanie
a my jesteśmy częściami tej samej całości
ta wiara była tak silna że powinna przeżyć własny upadek
tymczasem nurt z którym płynę jest gęsty
jakby niósł coś więcej niż wodę
już wiem
nie wraca się do tych samych planów i miejsc
i właśnie wtedy zaczyna się dorosłość
*zakaz dyskutowania o poczynaniach króla
https://www.youtube.com/watch?v=0yCKY7lcowU
poniedziałek, 15 grudnia 2014
nie można wyjechać z Indii nie zobaczywszy Waranasi
nie uważasz że młodość jest bezczelna
z tym swoim carpe diem
ignorancją czasu brakiem pokory i odwagą przed nieznanym
żaden z moich domów nie może zapewnić mi bezpieczeństwa
nigdzie nie zapuszczam korzeni
często pragnę żeby coś się skończyło
obojętnie jak
wtedy udaję że śpię - od śpiących nie wymaga się działania
i lotosy znowu przekwitły
z każdym rokiem przekwitają wcześniej
z tym swoim carpe diem
ignorancją czasu brakiem pokory i odwagą przed nieznanym
żaden z moich domów nie może zapewnić mi bezpieczeństwa
nigdzie nie zapuszczam korzeni
często pragnę żeby coś się skończyło
obojętnie jak
wtedy udaję że śpię - od śpiących nie wymaga się działania
i lotosy znowu przekwitły
z każdym rokiem przekwitają wcześniej
piątek, 12 grudnia 2014
przejdźmy z powrotem na pan pani
po co udawać bliskość w którą nikt nie wierzy
marznąc pod każdym spojrzeniem
zimno zbiera się wokół ust
rozszerza w górę i
gęstnieje w gardle
w głowie robi się lepko i mdło
jestem już poza twoim zasięgiem
poza zasięgiem wszystkich ludzi
nie można próbować dłużej niż to ma sens
zwłaszcza że w nocy po ścianach wędrują odblaski cudzych
ognisk
piątek, 25 lipca 2014
wtorek, 22 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
zawsze jeszcze zdążę nie być
a
teraz chcę dalszego ciągu
mimo
że kurestwo mnie brzydzi
chwilami
mam nadzieję że dostanę imię jak kotka na
dachu
wyciągnę
się namiętnie rozpłaszczę czujna i bez majtek
stoczę
w rozdziawioną mordę lubieżności
zwaną
dobrym towarzystwem
będę
sobą tobą kim chcesz
(Jezusowi
wizerunek dała mirra)
póki
co
jestem
nipem i peselem
zwykłym
numerem w kolejce
do
jaśnie pseudoczłowieczeństwa
sobota, 19 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
środa, 16 lipca 2014
co zrobisz gdy
stanę przed tobą naga
w
kuszących tiulach udających skromność
rumieńcach
czy
wyciągniesz ręce do objęć
roznamiętnisz
obietnicą
oblizując
spierzchnięte wargi
czy
bez drżenia odsuniesz oswojone ciało
dobrze
znane liniom papilarnym
ust
pęknięciom
tak
czy siak założę
czarne
dessous najwyżej
nie dla
twoich oczu
kiedy przyjdę do
ciebie
cieniem
na czole położę smutek
odgarnij
z oczu niecierpliwość
wytrzymaj
słoną jesienność kosmyków na ustach
wielka
miłość nie jest moją mocną stroną
z
niewiedzy czy strachu
umiem
kochać tylko codziennie
chciałam się oswoić
z ciszą zanikającego pulsu
gdy
ty wtulając się w odwieczną tajemnicę z godnością
bez
płaczliwych szeptów i bez odwracania
z
pokorą indyjskiego słonia wchodziłaś tam
jak
do siebie
jak
do dawno wyczekiwanego miejsca
a
jednak i pomimo
trochę
zapadłam się w twoją śmierć
wtorek, 15 lipca 2014
muszę się spieszyć tej nocy
i zasnąć choć na chwilę
powieki
odczerwienić
przysposobić
do pokazania
ból
znieczulić w miękkim niebycie pobyć
muszę
zdążyć
przypudrować
wszystkie blizny
przed
świtem
znowu
koszmar
bezlitośnie
grzebie pazurami w ochłapach duszy
bije
w bębny na alarm
melancholia
odbijająca
się od zimnych ścian cisza
aż
jęczy
bezsensem
nadchodzącego dnia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
