zawsze jeszcze zdążę nie być
a
teraz chcę dalszego ciągu
mimo
że kurestwo mnie brzydzi
chwilami
mam nadzieję że dostanę imię jak kotka na
dachu
wyciągnę
się namiętnie rozpłaszczę czujna i bez majtek
stoczę
w rozdziawioną mordę lubieżności
zwaną
dobrym towarzystwem
będę
sobą tobą kim chcesz
(Jezusowi
wizerunek dała mirra)
póki
co
jestem
nipem i peselem
zwykłym
numerem w kolejce
do
jaśnie pseudoczłowieczeństwa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz